poniedziałek, 16 października 2017

Tarczyca - fakty i mity

nie wszyscy chorzy na Hashimoto mają podnesione p/ciała aTPO lub aTG i w drugą stronę nie ZAWSZE/choć przeważnie wysokie p/ciała świadczą o Hashimoto
istnieje coś takiego jak choroba Orda czyli zanikowe zapalenie tarczycy
leczenie tarczycy nie równa się z przyjmowaniem hormonów tarczycy - trzeba isć do przyczyny
leczenie tarczycy powinno być wdrożone jak najszybciej!
choroby tarczycy mogą dawać bardzo niespecyficzne objawy: od bólów głowy po bóle stawów, aż do depresji i schiz
Euthyrox ma w składzie laktozę, Letrox nie, Novothyral też zawiera laktozę
jeśli Twoja tarczyca została już zniszczona w ataku immunologicznym NAJPEWNIEJ musisz przyjmować homorny tarczycy do końca życia
prawidłowa pojemność tarczycy to około 16-19 ml dla kobiety dorosłej i 19-24 ml dla dorosłego mężczyzny w obrazie USG - minimum to 13 ml dla kobiety a 15 dla faceta
prawidłowa diagnostyka tarczycy powinna obejmować: TSH, fT3, fT4 oraz aTPO, aTG, aTRAB i USG tarczycy z Doplerem
nie zawsze spadek przeciwciał = remisja! 🍃
w chorobach tarczycy to nie tarczyca jest problemem, częso to wszystko dookoła: układ odpornościowy, jelita, wątroba, nadnercza
częste zakażenia przy chorobach tarczycy to : Helicobacter pylori, Mycoplasma, Yersinia, Chlamydia, przerost Canida albicans, EBV, lamblie, owsiki!

Choroby tarczycy da się wprowadzić w stan REMISJI !:)

I tak każda choroba Hashimoto jest zapisana w genach... Ale to Ty jesteś w stanie je odpalić.

Udostępniajcie - świadomość w tym temacie jest ZNIKOMA!

Źródło

Jerzy Zięba o boleriozie



Leczenie:
- podstawą jest dobry biorezonans ,
- detoksyfikacja  (włącznie z sauną infrared),
- witamina B3,
- woda utleniona (doustnie lub wlewy - szczegóły w 2 książce),
- wlewy z wit C
- zioła

- bolerioza lubi umiejscowić się w kolanach i bolą okropnie,
- albo w osłonce mielinowej nerwów  i mamy stwardnienie rozsiane,

W każdej chorobie przewlekłej badamy:
- poziom wit D3 - 25(OH),
- homocysteinę,
- przeciwciała Igg na boleriozę, chlamydię i mykoplazmę

środa, 11 października 2017

Wirus Epsteina-Barra a choroby autoimmunologiczne

Dzisiaj opiszę wirus Epsteina-Barra –jakie objawy wywołuje, jak się nim zarazić, jak często występuje i jak może przyczynić się do chorób autoimmunologicznych oraz jak go leczyć. 

Wirus Epsteina-Barra (EBV – Epstein Barr Virus) to jeden z najczęstszych wirusów – niektóre badania wskazują, że aż 95% dorosłej populacji zostało nim kiedyś dotknięte!! (posiadają przeciwciała na ten wirus). EBV należy do grupy herpes wirusów, podobnie jak wirus ospy, opryszczki czy cytomegalowirus.


EBV jest przenoszony przez płyny ustrojowe – przede wszystkim przez ślinę i może wywołać mononukleozę, gdy pierwszy kontakt z wirusem mamy w dzieciństwie lub wieku dojrzewania - dlatego też mononukleoza jest nazywana chorobą pocałunku. Oprócz pocałunków możemy zarazić się używając przedmiotów, których niedawno używały osoby zakażone – szklanek czy szczoteczek do zębów – jednak tylko dopóki są one nadal wilgotne. Dodatkowo EBV można zarazić się przez stosunki seksualne, transfuzję krwi, transplantacje narządów. Wirus można przenosić na inne osoby niezależnie od czasu, kiedy byliśmy na niego narażeni pierwotnie – czyli często przez całe życie.

Typowe objawy zakażenia to:
- zmęczenie;
- gorączka;
- stan zapalny gardła;
- powiększony węzły chłonne;
- powiększona śledziona czy wątroba;
- wysypka.
 Te objawy mogą występować przez 2 – 4 tygodnie i mogą nas bardzo osłabić.
Oczywiście te objawy nie są specyficzne, dodatkowo zważając na ogromną możliwość zarażenia wirusem w codziennym życiu – ciężko taką infekcje zidentyfikować, a najczęściej za przyczynę objawów obwiniane jest przeziębienie czy grypa. Dodatkowo po zakażeniu wirus może rozwijać się nawet przez cztery tygodnie nie dając żadnych objawów – pozostając w stanie uśpienia.
Osoby zarażone EBV mają także większe ryzyko chłoniaka Burkitta, Hodgkina oraz nowotworów jamy nosowo-gardłowej oraz żołądka (jest wiele teorii łączących wirusy z nowotworami, jednak dzisiaj nie będę tego tematu zgłębiał).
Po przejściu fazy objawowej wirus przechodzi w stan uśpienia, jednak może zostać reaktywowany w przypadku immunosupresji spowodowanej np. dużym stresem, stanami zapalnymi, niedoborem snu czy podawaniem hormonów sterydowych, takich jak kortyzol.

Diagnoza EBV
Standardowo możemy wykonać badanie EBV w klasie IgG i IgM, gdzie IgG w teorii mówi o dawnym zakażeniu, IgM – o świeżym. Mamy też badanie antygenu jądrowego mówiącego nam o reaktywacji starszej infekcji.

Leczenie EBV
W medycynie konwencjonalnej nie ma żadnego oficjalnego sposobu leczenia EBV – ponieważ większość osób miała z nim kontakt, to nie ma czego leczyć.
Z alternatywnych sposobów na pewno najlepsza będzie witamina C we wlewach dożylnych – hamuje ona podział wirusa. Stosowanie doustne się nie sprawdzi, ponieważ nie dostarczymy odpowiedniej koncentracji witaminy poprzez niską tolerancję jelitową. W odpowiednich dawkach może go nawet całkowicie zniszczyć (stosowane dawki – 7,5 – 50g (1-4)).
Dodatkowo czasem stosuje się leki przeciwwirusowe takie jak Foskarnet czy Acyklowir.
Ciężko znaleźć suplementy o udowodnionym działanie przeciw EBV, ale skuteczne mogą okazać się suplementy przeciwwirusowe, takie jak monolauryn czy olejek z oregano.
Co ciekawe arginina może „napędzać” EBV.

EBV i choroby autoimmunologiczne
Jak się okazuje EBV bardzo często występuje u osób z autoagresją (1), szczególnie w przypadku Hashimoto (zapewne dlatego, że Hashimoto jest jedną z najczęściej występujących i najlepiej przebadanych chorób autoimmunologicznych). W badaniach wykazano, że aktywność wirusa wykryto u 80% osób z Hashimoto i 62% osób z chorobą Gravesa, czego nie wykazano w ogóle w grupie kontrolnej (2).

A więc jak widać Epstein Barr może być bardzo częstą przyczyną złego samopoczucia czy chorób autoimmunologicznych.

1. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24793092
2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23067008
3. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11311486
4. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6288231
5. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3766599/
6. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25931043

Źródło: Michał Undra

środa, 4 października 2017

Dr Jerzy Jaśkowski : Dlaczego tyjemy? Ministerstwo zdrowia

Dr Jerzy Jaśkowski od lat szerzy wiedzę nie tylko medyczną. Poniżej pełen artykuł doktora o tym dlaczego tyjemy i dlaczego wymyśla się nieistniejące choroby. Każdy artykuł dr Jaśkowskiego jest perełką i warto, by był czytany przez jak najwięcej osób – ten wpis służy popularyzacji wiedzy szerzonej przez doktora Jaśkowskiego.

 

Z cyklu: S- 128; z cyklu 52 stan”
„Jeżeli ludzie się zgodzą, żeby rząd kontrolował ich jedzenie oraz leczenie, to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w podobnie opłakanym stanie, jak dusza niewolnika”
– Thomas Jefferson
„Kłamstwo musi być przedstawione jako prawda!” Dlatego mamy mas media.
– jj

Dlaczego tyjemy i jaki to ma związek z Ministerstwem, nie wiadomo dlaczego zwanym Zdrowia?
Przypomnę, że już podczas obrad Okrągłego Stołu, tej ustawianki służb specjalnych, padały liczne glosy o nie tylko konieczności, ale wręcz obowiązku likwidacji tego ministerstwa. Jak każdy może stwierdzić osobiście, z wyjątkiem wzrostu kosztów utrzymania służby zdrowia i ręcznego sterowania, praktycznie żadnych korzyści podatnicy nie mają z istnienia tej instytucji. [„W rękawiczkach”- Gdańsk 1992].


To Ministerstwo opracowuje te wszelkiej maści procedury, nie wiadomo na jakiej podstawie pisane. Te rzekome, centralne zakupy leków, czy urządzeń medycznych, przecież nie służą leczeniu, ale wyprowadzaniu kasy, typowym przykładem są zakupy szczepionek i potem przymus ich stosowania. Przecież jak zakupią za dużo, to w przypadku niewykorzystania ulegną zniszczeniu i to już są koszty.
Przypomnę ostatnie zakupy szczepionki przeciwko grypie, gdzie takie super bogate państwa oskubały swoje społeczenństwo na setki milionów dolarów. Anglia zakupiła szczepionek na grypę dla prawie dwa razy większej liczby mieszkanńców, aniżeli ich posiada. Podobnie Francja, nie wiadomo dlaczego, podratowała budżet koncernów szczepionkarskich kwotami miliardów. Po 2010 roku odbywało się gromadne niszczenie tych zapasów. Nigdy taka sytuacja nie miałaby miejsca w przypadku prywatnego kupca. Ale przecież w Ministerstwie rozumowanie jest inne: nie moje pieniądze, mogę wydawać, i tak mnie nikt nie rozliczy.
Nie dotyczy to tylko szczepionek. W 1996 roku zakupiono kilkaset aparatów do USG, pomimo że nie mieliśmy ani takiej ilości specjalistów, ani potrzeby posiadania tych aparatów. Ale syn Ministra Zdrowia był przedstawicielem Siemensa i załatwił tatuś co trzeba. To jest ten sam osobnik, co za laptopa, jak podała prasa, zakupił koreańskie szczepionki, po których dzieci w Polsce umierały. Oczywiście niezależna prokuratura nie widziała i nie widzi problemu w takim marnotrawieniu publicznego grosza.
A jaki to ma związek z tyciem? Ano ma i to całkiem niezły.
Po pierwsze, wszelkie produkty pojawiające się na naszym rynku muszą mieć zgodę Ministerstwa, umownie zwanego Zdrowia. Nic nie może się pokazać w sprzedaży, jeżeli jest toksyczne albo nieprzebadane.
Po drugie, pojawiające się choroby zwiększają „ważność” Ministerstwa, a co za tym idzie, ilość pieniędzy z kasy do dyspozycji centralnej. Proszę zauważyć, że nawet wymyślają nowe nazwy na sufitowe choroby, aby rozwinąć gałąź oskubywania społeczenństwa. Przypomnę, od ponad dwóch dekad Ministerstwo i Izby Lekarskie wydają wytyczne w leczeniu tzw. nietolerancji glutenu. A przecież każdy jako tako oczytany medyk wie, że to po prostu zatrucie przewlekłe Randapem, czyli glifosatem.
Po prostu, za zgodą Ministerstwa Zdrowia, od ćwierć wieku ponad, stosuje się ten rakotwórczy i toksyczny środek w Polsce. W związku z takim ustawieniem cen skupu zboża, że za suche ziarno się więcej dostaje, po co stosować suszenie [koszty budowy suszarni, energii, itd.], kiedy spryskanie Randapem także prowadzi do wyschnięcia ziarna, a jest tańsze i mniej uciążliwe. Rolnicy więc masowo spryskują zboża przed żniwami Randapem.
Jak wiadomo, ani Główny Inspektor Sanitarny, czyli GIS, zajmujący się jak wiadomo głównie handlem szczepionkami, nie zwraca uwagi na to trucie podatnika, ani tym bardziej Ministerstwo Rolnictwa, widzące tylko większe zyski. Proszę zauważyć, GIS nie zleca badania ani ziarna, ani chleba na obecność pestycydów, czy herbicydów. Sam musisz się domyśleć Szanowny Czytelniku, dlaczego tego nie robi!
Innym przykładem jest zezwolenie na sprzedaż mleka pasteryzowanego, kiedy od 1940 roku już wiadomo, że cielaki karmione takim mlekiem w kartonikach zdychają po 5 miesiącach.
Co w tej sytuacji robi Ministerstwo Zdrowia?
Wymyśla nowa chorobę, zwaną uczuleniem na laktozę.

A problem polega na tym, że podgrzewanie mleka unieczynnia enzym laktazę. Brak tego enzymu powoduje chorobę. Wystarczy zamienić mleko z kartonika na mleko od przysłowiowej BABY, najlepiej zresztą, aby mleko było dojone ręcznie. Mechaniczne dojenie powoduje większe użycie ługu. łatwo to sprawdzić. Mleko po prostu nie kwaśnieje. A nam w pierwszym rzędzie chodzi o te właśnie dobre bakterie z kwaśnego mleka.
Kolejnym przykładem ogłupiania PT Lekarzy jest dopuszczenie do istnienia pojęcia ADHD, czyli nieistniejącej choroby.
Jest to wytwór marketingu, co oficjalnie podał twórca tego pojęcia w 2008 roku. Ale ADHD zwiększa obroty koncernów sprzedających leki, rzekomo leczące tą chorobę. I proszę zauważyć, w samej Warszawie, pod bokiem zarówno Ministerstwa, jak Izb Lekarskich, znajduje się kilkadziesiąt gabinetów reklamujących się leczeniem urojonej choroby.
Podobnie wygląda sprawa zatruwania dzieci fluorem pod fałszywym pretekstem walki z próchnicą. Mamy najwyższe normy skażenia wody fluorem, o 100% większe aniżeli USA. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że fluor jest neurotoksyną,
Ta neurotoksyna obniża w sposób istotny IQ. A Ministerstwo nic z tym faktem nie robi, ale nadal zaleca fluoryzację dzieci w szkołach. Wiadomo, „przygłupami” łatwiej się rządzi. To jest właśnie „współczesna” medycyna w wydaniu urzędników.
Otóż problemem społecznym jest od dwóch dekad, czyli od wpuszczenia na nasz rynek koncernów zachodnich, epidemia otyłości.
Coraz częściej konferencje PT Pediatrów i nie tylko, poruszają ten temat. Są nawet jakieś pseudodziałania Ministerstwa Zdrowa na temat sklepików szkolnych. Jest to typowa fałszywa flaga. Ręczne sterowanie, czyli pozory działalności. Niby coś robimy, ale de facto odwracamy uwagę od problemu. Ministerstwo dopuszcza do stosowania tzw. zamienniki cukru, czyli słodziki. Przykładowo jednym z najczęściej stosowanych słodzików jest Aspartam. Jest on ok. 200 razy słodszy od cukru i w związku z tym znacznie tańszy dla cukierników, kucharzy i producentów. Praktycznie obecnie dodaje się go do wszelkich przetworzonych produktów, w celu „poprawy” smaku.
Teoretycznie, chemia wprowadzając te słodziki reklamowała je jako zabezpieczenie przed tyciem. Niektórzy z Państwa zapewne pamiętają te hasełka: „zero kalorii”. Niestety, jak to zwykle bywa z reklamą, prawda jest zupełnie inna.
Zespół badaczy z Massachusetts General Hospital – MGH – udowodnił, że aspartam przyczynia się właśnie do epidemii otyłości. Wiadomo było, że jelitowa fosfataza alkaliczna – IAP, zapobiega rozwojowi zespołu metabolicznego. Okazało się, że aspartam ulega rozpadowi na fenyloalaninę. Fenyloalanina natomiast blokuje właśnie IAP.
Richard Hodin MD Z Departamentu Chirurgii MGH, powiedział w komunikacie prasowym:
„Odkryliśmy, że aspartam blokuje enzym zwany fosfatazą alkaliczną. Wiedzieliśmy, że brak tego enzymu, lub jego zablokowani, że powoduje między innymi takie choroby jak otyłość, cukrzycę, zespół metaboliczny”.
Zupełnie nie wiadomo, dlaczego dopuszczono w Polsce do sprzedaży produkty zawierające aspartam. Już bowiem od 1980 roku było wiadomym, że nie spełnia on podstawowej swojej roli, to znaczy nie pomaga w odchudzaniu.

Badania zwane San Antonio Heart Study, przeprowadzone na 4000 pacjentów wykazały, że osoby pijące napoje słodzone aspartamem, mają większy wskaźnik masy ciała, tzw. BMI, od osób nie pijących tych napojów.
Również z 1980 roku, pochodzą badania 78 000 kobiet, które używały, wierząc reklamie, sztuczne słodziki w celach odchudzania się. Badania te wykazały, że kobiety spożywające sztuczne słodziki znacznie bardziej są skłonne do tycia. To są te wszystkie napoje typu Light. Badania opublikowane w PLoS ONE udowodniły, że regularne spożywanie sztucznych słodzików, np. zawartych w napojach bezalkoholowych, ciasteczkach, batonikach itd.. jest związane z kilkoma zaburzeniami z grupy zwanej zespołem metabolicznym.
Do tych zaburzeń zaliczamy:
• otyłość brzuszną,
• insulinooporność, czyli cukrzycę,
• upośledzenie tolerancji glukozy – cukrzyca,
• nienormalne podwyższenie tłuszczów we krwi – cholesterolemia, wysokie ciśnienie krwi.
Badania wykazały jednoznacznie, że picie napojów dietetycznych, słodzonych sztucznymi słodzikami, zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2 o 67 %, bez względu na to, czy chory przytył, czy też nie. W tej samej grupie ryzyko zespołu metabolicznego wzrasta o 38%. Publikacja w czasopiśmie pt. „Trend in Endocrynology and Metabolism” jednoznacznie wyjaśnia mechanizm takiego uszkodzenia szlaków metabolicznych. I sam widzisz Rodaku, że Ministerstwo Zdrowia nie tylko nic nie robi, ale nawet nie publikuje wyników tych badań, natomiast cały czas wystawia swoich ekspertów twierdzących, że słodziki są nieszkodliwe.
Dlaczego fenyloalanina szkodzi?
Otóż aspartam rozkłada się na kwas asparaginowy i fenyloalaninę. Jednak wbrew temu, co twierdzą eunuchy intelektualne z instytucji rządowych, nie jest to naturalna fenyloalanina, ale syntetycznie modyfikowana, aby przeprowadzić grupę metylową i zwiększyć słodkość. Wiązanie metylowe jest bardzo słabe i ulega rozpadowi na metanol. Co to jest metanol, chyba każdy wie!
To samo obserwujemy z popularnym lekiem na przeziębienia zwanym aspiryną. W korze wierzby znajduje się kwas salicylowy i on jest zarówno skutecznym lekiem przeciwzapalnym, jak i nieszkodliwym. Chemicy zmienili kwas salicylowy na acetylosalicylowy i mamy problemy z przewodem pokarmowym i nie tylko.
A nalewki z kory wierzby są całkiem smaczne [plus miód, żurawiny, jarzębina, itd] i skuteczne, nawet na przewlekłe szumy w uszach. Niestety, obecnie musimy czekać do kwietnia na ich przygotowanie.
Aspartam rozkłada się do alkoholu metylowego, lub metanolu, to przekształca się do aldehydu mrówkowego i stanowi to główny problem z aspartamem. 92 % niezależnych badań wykazuje toksyczne skutki aspartamu. Do tych negatywnych skutków, oprócz wymienionych zalicza się też bóle głowy, depresje i powstawanie stresu oksydacyjnego w mózgu.
Tak więc już wiesz Szanowny Czytelniku, że największy „kawał” jaki zrobił Pan Bóg ludziom to fakt, że dał im wolną wolę i rozum. Już wiesz, dlaczego chorujesz np. na cukrzycę. Sam musisz zadecydować, czy będziesz spożywał te sztuczne słodziki, czy nie. Ale masz także dowód bezpośredni, że ani Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia, ani Izby Lekarskie, nie reprezentują współczesnej Medycyny.
Jest to także bezpośredni dowód, potwierdzający wypowiedź Ministra Spraw Wewnętrznych, że Polska jest państwem pozornym, takim kondominium koncernów City of London.
W głupocie i ciemnocie żyje się w szczęściu i cnocie
– powiedzenie z XVIII w.


Dr Jerzy Jaśkowski
Gdańsk  8.01.2017 r.

wtorek, 3 października 2017

Sposób na mrowienie i drętwienie w kończynach

 Pozwalam sobie tutaj wkleić newsletter dr Ryszarda Grzebyka, jako, że zachęcił do dzielenia się nim ze znajomymi :) Od kilku miesięcy jestem w posiadaniu jego 4 książek Rak to nie wyrok. Jest to ogromne kompendium wiedzy! Zachęcam do zapoznania się z tym artykułem jak i z osobą dr Grzebyka.

Problem ten występuje coraz częściej, a jest spowodowany przyblokowaniem systemu nerwowego, mięśniowego, a być może i tzw. przesunięciem kręgu, jak również zatruciem organizmu lekami lub substancjami chemicznymi.


Od dawna szuka się efektywnej terapii, która nie wymagałaby większego wysiłku, oraz w tym problemie była skuteczna i już prawie się to naukowcom udało. Oczywiście dopóki nie odblokuje się systemu nerwowego „mechanicznie”, np. za pomocą klawiterapii, dopóty problem pozostanie nierozwiązany. Podobnie ma się sytuacja z układem mięśniowym czy korektą kośćca.
Jeżeli natomiast dolegliwości te wynikają z braku np. witaminy B1, to oczywiste jest, że jeśli jej nie dostarczymy do organizmu, inne techniki raczej nie przyniosą ulgi.

Zawsze należy starać się znaleźć przyczynę i to ją w pierwszej kolejności regulować, a dopiero później eksperymentować w inny sposób.

Nasz układ nerwowy służy, podobnie jak sieć elektryczna, do przesyłania impulsów elektrycznych do naszych komórek. Aby mógł to czynić efektywnie, nie może być w żaden sposób zablokowany i musi mieć do dyspozycji m.in. witaminę B1, która pomaga w takim przekazie.
Do tej pory problem stanowiło jednak to, że witamina B1 jest rozpuszczalna w wodzie, a więc jest bardzo szybko wydalana, na tyle, że organizm nie nadąża z jej magazynowaniem. Jedynym rozwiązaniem było bardzo częste suplementowanie tego związku. W końcu jednak naukowcy japońscy wytworzyli witaminę B1 rozpuszczalną w tłuszczach, o nazwie Benfotiamine – już ponad 10 badań klinicznych potwierdziło jej bezpieczeństwo i efektywność.
Osobiście nadal zalecam naturalną B1, ale dla osób często podróżujących czy też bardzo zajętych ten kolejny wynalazek może być dobrym rozwiązaniem. Jestem ostrożny co do stwierdzonego bezpieczeństwa tej sztucznej witaminy, bo tak naprawdę można je w miarę pewnie określić dopiero po 5–20 latach stosowania. Bez wątpienia jednak jest ona efektywna.
Sama witamina może jednak nie wystarczyć, gdyż należy pamiętać, że organizm stanowi złożoną całość. W związku z tym potrzebna będzie cała grupa witamin B, w tym B12, oraz kwas ALA, który jest silnym antyoksydantem, zwiększa poziom energii, równoważy poziom cukru we krwi oraz przeciwdziała przemianie cukru w AGEs (końcowe produkty zaawansowanej glikacji).
Glikacja to proces, w którym cukier łączy się z proteinami i tłuszczami; z procesem tym mamy do czynienia, gdy podczas pieczenia na toście lub chlebie brązowieje skórka. W organizmie zjawisko to zachodzi przy zbyt wysokim poziomie cukru, gdy nie może zostać szybko zmetabolizowany. Jak się domyślasz, nie jest to korzystne dla zdrowia; bo ten właśnie proces może powodować mrowienie czy drętwienie.

Witamina B1 w sposób bezpośredni zapobiega powstawaniu AGEs, i to aż w 40%.

Po raz kolejny powtórzę, że w naszym organizmie potrzebujemy nie jednej – nawet jeśli tak niesie reklama, na której ktoś chce zarobić – ale wszystkich witamin i mikro- oraz makroelementów, i to bez wyjątku.

Ku lepszemu zdrowiu nas wszystkich.
Ryszard Grzebyk



P.S.
Zachęcam do dzielenia się powyższym artykułem i zapraszania znajomych.