Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2022

Chlorofil

  Chlorofil to barwnik, któremu rośliny zawdzięczają swój zielony kolor. To ":upłynniona" forma światła słonecznego i jest tak samo ważny jak promienie słoneczne. Życie nie jest możliwe bez słońca, ale nie powstanie także bez chlorofilu. Chlorofil to płynna energia słoneczna. Spożywanie go to jak kąpiel słoneczna dla naszych wewnętrznych organów. Cząsteczki chlorofilu są uderzająco podobne do cząsteczek hemu występujących w ludzkiej krwi. Chlorofil uzdrawia nasze narządy, oczyszcza je, a nawet niszczy wielu wrogów żyjących w naszym wnętrzu takich jak chorobotwórcze bakterie, grzyby, komórki rakowe i inne.

 

Chlorofil
 

Już od czasów starożytnych chlorofil pełnił funkcję cudownego "uzdrowiciela". Transportuje on znaczne ilości tlenu, dzięki czemu  odgrywa zasadniczą rolę we wspieraniu bakterii jelitowych. Tak więc, im więcej chlorofilu spożywamy, tym lepszy będzie stan naszej flory jelitowej i ogólne zdrowie. 

Istnieją dowody, że chlorofil pomaga w zapobieganiu i leczeniu wielu odmian raka oraz miażdżycy. Substancja ta jest w stanie przyczynić się do złagodzenia objawów niemal każdej choroby.

Naukowcy uważają go za krwiotwórczy składnik fitoodżywczy o działaniu antyoksydacyjnym, detoksykacyjnym i przeciwzapalnym. Wspomaga również układ trawienny.

Chlorofil działanie:

  • zwiększa liczebność czerwonych krwinek
  • pomaga zapobiegać nowotworom
  • dostarcza organizmowi żelaza
  • zwiększa zasadowość organizmu
  • przeciwdziała spożywanym toksynom
  • zwalcza anemię
  • oczyszcza i odwadnia jelita
  • pomaga oczyścić wątrobę
  • pomaga w zwalczaniu zapalenia wątroby
  • reguluje menstruację
  • pomaga przeciwdziałać hemofilii
  • zwiększa produkcję mleka
  • przyspiesza gojenie się ran
  • łagodzi nieprzyjemny zapach potu
  • niszczy bakterie w ranach
  • oczyszcza zęby i dziąsła przy ropotoku
  • eliminuje nieprzyjemny zapach z ust
  • łagodzi ból gardła
  • spełnia rolę doskonałego płynu do płukania ust przed zabiegami stomatologicznymi
  • ma dobroczynne działanie na zapalenie migdałków
  • przynosi ulgę w przypadku wrzodów
  • łagodzi bolesne hemoroidy
  • pomaga pokonać nieżyty
  • wspomaga układ  naczyniowy nóg
  • zmniejsza żylaki
  • łagodzi ból związany ze stanami zapalnymi
  • poprawia wzrok.

Wskazania:

  • anemia
  • zaparcia
  • nieświeży oddech

Dawkowanie: 100-300 mg dziennie

 

Źródło:Zielony eliksir życia, V. Boutenko

piątek, 22 czerwca 2018

Naturalna odporność - nasz jedyny prawdziwy lekarz - Barbara Kazana - 20.06.2018 r.

Bardzo interesujący wykład. Część z Was pewnie zaskoczy, bo nie każdy o tych rzeczach wie... Polecam oglądnąć i przesyłać dalej.


Przyczyny spadku odporności:
- szczepionki,
- antybiotyki
- plomby amalgamatowe (po ich usunięciu ludzie pozbywają się
migreny, chorób przewlekłych, zatoki wyleczone)
- kanałowo leczone zęby (są m.in. przyczyną raka)
- toksyczne jedzenie (pszenica, kukurydza-płatki, chrupki kukurydziane,
orzeszki ziemne - zawierają aflatoksyny)
- mikrofalówka
- pasożyty.

Sposoby na poprawę odporności:
- płukanie ust olejem
- deptanie po rozgrzanych kamieniach
- masło omega 3 (pasta Budwig)
 - zakwas z buraków
- kiszonki
- uziemianie
- rytuał wschodzącego słońca
- hartowanie ciała zimną wodą
- wit. C.

poniedziałek, 19 marca 2018

Rak szyjki macicy - Totalna Biologia

Według medycyny konwencjonalnej te dwa onkogenne typy wirusa, a mianowicie HPV 16 i HPV 18, są odpowiedzialne za rozwój aż 70-80% przypadków raka szyjki macicy. Znając pięć praw natury dr.Hamera  wiemy , że wirusy nie są przyczyną chorób, tylko zawsze występują w fazie zdrowienia .






Podam przykład- jeśli chodzi o raka szyjki macicy . Konflikt seksualny typu „lęk przed rozłąką lub opuszczeniem przez partnera, nieposiadanie potomstwa , czuć się niepożądaną np. partner opuszcza kobietę, rozstanie w związku w którym seksualność była ważnym elementem, nie móc współżyć , być zaczepianą w sposób seksualnie napastliwy , niewierność, zdrada , itp...... W trakcie aktywnej fazy konfliktu biologicznego ma miejsce ubytek komórek nabłonka płaskiego przez co natura realizuje swój biologiczny sens- szerszy dostęp do macicy ułatwia zapłodnienie. W fazie zdrowienia następuje odbudowanie nabłonka płaskiego przez namnażanie komórek, czemu towarzyszy stan zapalny wywołany wirusami , czyli wirusem HPV który jest potrzebny do odbudowy a medycyna konwencjonalna uważa go za przyczynę raka szyjki macicy . Trzeba rozwiązać konflikt i wirus po spełnieniu swojej roli będzie nieaktywny a chora zapomni o problemie . Źródłem każdej choroby są silne, długotrwałe, niszczące emocje........ Dlatego wyleczyć chorą duszę , oznacza wyleczyć ciało.... Należy uświadomić sobie wszystkie uczucia związane z danym konfliktem i je wyrazić, przeprowadzić radykalne wybaczanie. Dobrze działa też szczera rozmowa z przyjaciółką, narysowanie emocji......chora powinna wybaczyć dla sprawcy , wybaczenie to pozbycie się i oczyszczenie siebie z negatywnych emocji do drugiej osoby, tak, żebyśmy mieli gdzieś, co ta osoba będzie robić, żebyśmy nie myśleli o niej negatywnie tylko neutralnie. po takim wybaczeniu - oczyszczeniu, będziemy na pewno sami mądrzejsi dzięki temu doświadczeniu, które ta osoba nam dostarczyła. Każdy w naszym życiu daje nam jakąś lekcje, żebyśmy coś przeżyli, więc doświadczajmy. ale też pamiętajmy, że karma wraca, prędzej czy później i nie ma sensu przejmować się kimś, tylko warto troszczyć się o siebie i innym wybaczać, odpuszczać ....... Gdyby ludzie zechcieli sobie uświadomić czym są choroby, stanęli w obnażeniu przed samym sobą, używali innych słów i naprawdę słyszeli co i kto do nich mówi większość medyków mogłaby im tylko towarzyszyć przy kawie, miliardy złotych zostawałoby w budżecie na radosną rozrywkę i relaks. Nie oznacza to bynajmniej, że lekarze są niepotrzebni, po prostu fundamenty współczesnej medycyny są fałszywe. Choroba to nie anomalia, którą należy wyciąć w pień tylko konsekwencja pewnych wcześniejszych wydarzeń........ co do szczepień ; dr.Hamer powiedział , nie można się zaszczepić na przyszłe konflikty , “szczepienia” mają robić z człowieka łatwy do manipulowania obiekt, wierzący w to, że zdrowie nie zależy od niego samego, tylko że potrzebuje silnego państwa z jego przemysłem farmakologicznym. Ten kto daje się szczepić, najwidoczniej pozwala ze sobą wszystko robić. Przy tym nawet nie zauważa, że pod wpływem antybiotyków, chemioterapii, naświetlań, techniki genetycznej itd. zostaje stopniowo zatruwany i zabijany…. każdy ma swój mózg, swoją wolę i sam decyduje o sobie. Jedni wolą totalną biologię , dr.Hamera inni wolą chemioterapię , ostatecznie każdy i tak odpowiada sam za siebie ............


Źródło - Jarek Brzozowski

wtorek, 5 września 2017

Wydłużyć życie to wydłużyć telomery

Pozwalam sobie tutaj wkleić newsletter dr Ryszarda Grzebyka, jako, że zachęcił do dzielenia się nim ze znajomymi :) Od kilku miesięcy jestem w posiadaniu jego 4 książek Rak to nie wyrok. Jest to ogromne kompendium wiedzy! Zachęcam do zapoznania się z tym artykułem jak i z osobą dr Grzebyka.

 Telomery znajdują się na końcówce chromosomów i ich długość o wiele pewniej świadczy o biologicznym wieku, aniżeli ilość świeczek na urodzinowym torcie. Z każdym kolejnym podziałem komórek telomery ulegają coraz większemu skracaniu, a im są krótsze tym krótsze jest nasze życia. Tym też łatwiej wraz z upływem lat dopadają nas różne choroby w tym SM, Parkinson, choroby serca czy rak by wymienić tylko kilka.

     Okazuje się że telomery można wydłużyć i to aż o 8% stosując systematycznie bogate w karotenoidy warzywa i owoce najlepiej wyciskając z nich sok i wypijając na świeżo. Tym prostym sposobem wydłużasz swoje życie spowalniając proces starzenia.

     Np karotenoidy zawarte w dyni wydłużą telomery o prawie 1,8%, a beta karoten zawarty w sałacie czy pieprzu wydłuży je o 2,2%. Im bardziej jesteś narażony na stres oksydacyjny tym bardziej skracają się telomery i tym szybciej się starzejesz, karotenoidy są m.in naturalnymi antyoksydantami, które nie tylko mogą spowolnić ale nawet zatrzymać ten proces.

     Dodatkowo te znajdujące się w marchwi zwiększają ostrość wzroku, a karotenoidy jak: luteina czy zeaksantyna zmniejszają i to aż około 40% ryzyko rozwoju plamki żółtej podczas gdy alfa i beta karoteny zmniejszają to ryzyko o 1/3. Potrafią też zapobiec różnym rodzajom raka w tym zmniejszają ryzyko raka piersi aż o 20%.
 
     Nie od dziś wiadomo że dieta warzywna zwłaszcza oparta o ciemne warzywa i marchew jest dietą wysoko prozdrowotną zalecaną praktycznie w każdym jednym rodzaju choroby chronicznej. Skoro pomaga ona w chorobach chronicznych w tym auto degeneracyjnych to tym bardziej będzie pomocna w leczeniu wszelkich innych lżejszych schorzeń. Warto o tym pamiętać zanim się sięgnie po leki chemiczne przy których często wystarczy przeczytać ulotkę informacyjną i przestać mieć chęć ich stosowania...

     W Polsce jest sporo ośrodków stosujących diety warzywne w celu zmniejszenia wagi czy też bezpośrednio w celach leczniczych, jeżeli więc masz problem i nie wiesz jak się zabrać za taką dietę, to może sensownie byłoby się wybrać do jednego z nich by uzyskać zamierzony przez ciebie efekt. Tym bardziej że w części tych ośrodków zwłaszcza w okresie letnim i jesiennym przygotowują dietę dr. Dąbrowskiej na bazie warzyw organicznych ale to już musisz sam poszukać i sprawdzić.


 Ku lepszemu zdrowiu nas wszystkich.
Ryszard Grzebyk


P.S.
Zachęcam do dzielenia się powyższym artykułem i zapraszania znajomych.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Ojciec Edmund Szeliga i jego rośliny lecznicze z Peru

Ojciec Edmund Szeliga, nieżyjący już polski misjonarz mieszkający w Peru, w Limie, skutecznie leczył ludzi z AIDS. A z rakiem, nawet w najbardziej złośliwych postaciach, radził sobie lepiej niż wielu najznakomitszych onkologów świata!Ojciec Szeliga nie szukał rozgłosu, wolał pozostać z dala od zgiełku współczesności, sądząc że w ten sposób lepiej niż w świetle jupiterów może służyć chorym. Mimo, że nie ma dyplomu lekarskiego leczył skutecznie choroby śmiertelne. W swoim długim i niezwykłym życiu wiele czasu spędził wśród Indian nad górną Amazonką i uczył się od nich przedziwnych metod leczenia. Dzięki tak zdobytej wiedzy w ciągu kilkudziesięciu lat wyleczył co najmniej 30 tysięcy osób.


"-Dlaczego właśnie fitoterapia, zdaniem Ojca, jest przyszłością medycyny? Skąd ten optymizm? Czy dlatego, że cały świat uważa, iż medycyna znalazła się w ślepym zaułku, że jest za droga, zapatrzona w poszczególne organy i tracąc z pola widzenia całego człowieka?
- W tym pytaniu jest odpowiedź - śmieje się Ojciec Szeliga - Współczesna medycyna stała się ogromną i ciężką machiną. Dla wielu lekarzy, szpitali, przerodziła się  w bardzo dobry interes i w pewnym sensie zaczęła przypominać... przemysł zbrojeniowy. Stała się molochem, który prawie nie zwraca uwagi na cierpienia człowieka. Skutecznie więc oddziela lekarza od pacjenta. Zamiast leczyć, strzela do człowieka kobaltem i chemioterapią. To tak jakby małą sprzeczkę w rodzinie chciało się rozwiązywać za pomocą bomby atomowej!
... W rzeczywistości najlepszym lekarzem jest sam organizm. Nasze zadanie powinno polegać jedynie na tym, żeby pomóc mu w samouleczeniu. Organizm trzeba maksymalnie uaktywniać, przygotowywać do samoobrony. Jeśli uda się uruchomić wewnętrzne obronne mechanizmy, bardzo szybko okażą się one dużo bardziej skuteczne niż najbardziej wymyślne zabiegi współczesnej medycyny."
Zioła, które stosował Ojciec Szeliga miały na celu pobudzić organizm do obrony. Jego metody były proste i tanie.
Tajemnica ziołolecznictwa polega bowiem na tym, że zioła czyszczą organizm z wszystkiego, co w nim zalega i co utrudnia jego pracę, a po drugie - fitoterapia mobilizuje system immunologiczny do samoobrony.  Środki konwencjonalne działają natomiast dokładnie na odwrót. Zanieczyszczają krew i organy wewnętrzne, odbierając im ochotę do przeciwstawienia się chorobie. W ten sposób, leczenie zamiast pomagać, często szkodzi organizmowi.

Pełna kuracja antynowotworowa Szeligi ma kilka etapów i trwa kilka, niekiedy kilkanaście tygodni.
Pierwszy etap zwykle polega na oczyszczeniu organizmu z wszelkich zanieczyszczeń i farmakologicznych pozostałości, jakie gromadzą się w organach wewnętrznych po przyjmowaniu leków. Przez pierwsze 6 miesięcy - zgodnie z indiańską recepturą - podawane jest kolejni w cyklu 2-tygodniowym manayupa, flor de arena i hercampuri.
Kolejne etapy różnią się w zależności od zlokalizowania nowotworu i w jakiej fazie się znajduje. Ogólnie jednak można powiedzieć, że najpierw w cyklu miesięcznym podawana jest vilcacora, a następnie - przez ok. 40 dni smocza krew - sangre de drago. Każda z tych substancji ma właściwości antyrakowe, lecz działa w nieco odmienny sposób. Ich kombinacja w bardzo wysokim stopniu okazuje się skuteczna. Dla Ojca Szeligi nie było przypadków beznadziejnych. Obie z wymienionych substancji i vilcacora i sangre de drago mają znakomite własności zapobiegawcze i podawane w mniejszych dawkach niż podczas leczenia w zasadzie wykluczają prawdopodobieństwo zachorowania na raka. Jeśli dodamy do tego powtarzaną rok w rok kurację oczyszczającą organizm za pomocą kombinacji te indio, manayupy i hercampuri, można powiedzieć, że znamy już skuteczną metodę przeciwdziałającą zachorowaniom na raka!

Ojciec Szeliga leczył też skutecznie ludzi z AIDS! Oto rośliny, które w tym celu stosował:
"-Pierwszą rośliną jest drzewo tahuari ((inna nazwa Pau d´Arco)- wywar z jego kory (20 g na 1 l wody) pity przez 2-3 miesiące 3 razy dziennie przywraca zdolność immunologiczną organizmu i powoduje ustąpienie objawów AIDS. Inną rośliną o podobnym działaniu  jest shimbillo; strąki tej rośliny zawierają substancje skutecznie powstrzymujące rozwój AIDS i powodujące istotny regres choroby.  Następną pod względem skuteczności w zwalczaniu wirusa HIV i w pełni rozwiniętego AIDS jest muňa muňa - krzak występujący na gliniastym podłożu w górzystej dżungli, którego najważniejszą częścią jest korzeń otaczany przez Indian taką samą czcią, jak w Chinach otacza się żeń-szeń. Do tego dodać należy perroę - także krzak, niskopienny, górskie choquetarpo i liściaste, puszczańskie huaco blanco."

Amazońska puszcza jest wg Ojca apteką przyszłości, na której niezliczonych półkach znajduje się wiele nieznanych jeszcze lekarstw.
vilcacora (czepota puszysta, zwana też kocim pazurem)- królowa wszystkich roślin leczniczych w Amazonii. To święte pnącze Inków,którego stosowanie niegdyś było zarezerwowane tylko dla panującego władcy i jego najbliższej rodziny. Już w latach 60. na uniwersytecie w Neapolu, na zlecenie Ojca Szeligi, dokonano szczegółowej analizy chemicznej, z której wynikało, że roślina ta posiada całkowicie unikatowy skład alkaloidów i glikozydów, blokujących rozwój wielu odmian raka. Wywar z kilku gramów wiórków vilcacory pity właśnie 3 razy dziennie po szklance okazuje się niezwykle skutecznym lekarstwem nawet przy zaawansowanych stadiach nowotworów.
Roślina ta bardzo dobrze spełnia rolę antyutleniacza, ma działanie antyrakowe, a w sytuacji wystąpienia choroby nowotworowej zapobiega przerzutom i powoduje regres. Duże stężenie glikozydów charakterystyczne dla tej rośliny sprawia, iż ma ona właściwości przeciwzapalne i antywirusowe, wspomaga wytwarzanie białych ciałek krwi, stymuluje system immunologiczny i wzmaga fagocytozę. Potęguje to siły samoobronne organizmu i prowadzi do znacznej poprawy stanu zdrowia nawet w najpoważniejszych schorzeniach.


Vilcacora oddziałuje na nowotwory - co do tego nie ma wątpliwości. Istnieją jednak rośliny, które pod tym względem wcale jej nie ustępują. Smocza krew jest równie skuteczna i to często w takich przypadkach, w których vilcacora zawodzi. W leczeniu nowotworów najgroźniejszych, tak zwanych niskozróżnicowanych, sangre de drago okazuje się najskuteczniejsza.
W licznych przypadkach choroby nowotworowej skuteczne okazują się także tahuari i palo de huaco. Preparaty z tych roślin - podobnie jak vilcacora - powodują zmniejszenie się masy guzów i nacieku okołonowotworowego. Często prowadzi to do zaniku guzów lub ich utwardzenia, a więc do takiego stadium, w którym stają się one mniej ekspansywne, mniej groźne. Wtedy chory musi nauczyć się żyć z tak uwstecznionym nowotworem, musi zmienić tryb życia, i co najważniejszy - dietę.
manayupa - andyjska roślina, posiada działanie silnie oczyszczające i rewitalizujące. Leczniczo stosuje się przede wszystkim jej suszone liście, ale w formie naparu można podawać - równie dobrze - gałązki i łodyżki. Dzięki zawartym w niej saponinom, terpenom i chinolom wykazuje silne działanie przeciwhistaminowe, przeciwzapalne, rozkurczowe, rozszerzające oskrzela, moczopędne i oczyszczające.
Obecnie - obok hercampuri, canchalagui i flor de arena - największą rolę odgrywa we wstępnej - oczyszczającej - kuracji antynowotworowej.
anuri - proszek z kory tego drzewa stosowany jest jako antybiotyk w puszczy. Anuri w istocie nie jest antybiotykiem. Indianie mówią na nią anakira. Ma właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i rzeczywiście działa jak antybiotyk. Ale co ważne - nie osłabia organizmu...
yanali - korzeń tej rośliny ma rewelacyjne działanie przy leczeniu raka żołądka.
Chorych na raka gruczołu krokowego leczą tam sangre de drago, achiote i jeszcze kilkoma innymi roślinami.
Chorych na cukrzycę leczy się pasuchaką, abutą, camu-camu i cuti-cuti. Chorzy po kilku tygodniach zapomnieli co to insulina.
Kierowcy chorzy na niedowład kończyn, dzięki zażywaniu chuchuhasi, palo santo i palo de huco - znów zaczęli przemierzać Peru.
Kobietę chorą na raka piersi w ciągu pół roku postawiono na nogi stosując wywar z canchalagui, vilcacory i tahuari.
maca - to warzywo, które z wyglądu podobne jest do rzepy, często określane jest mianem peruwiańskiego żeń-szenia, a ostatnio - peruwiańskiej viagry. Obecnie, dzięki swym niepospolitym właściwościom odżywczym i rewitalizującym, zaczyna przeżywać renesans. Poza wyraźnym działaniem zwiększającym wagę ciała (w tym masę mięśniową - wspaniały zamiennik dla "koksu" stosowanego przez sportowców) maca podwyższa wydolność fizyczną, pobudza układ odpornościowy, poprawia potencję. Jednocześnie zwiększa płodność. 
W doświadczeniach na szczurach zaobserwowano wyraźną korelację między podaniem maki a zwiększoną płodnością, przyrostem masy ciała, a u samic stwierdzono zdecydowanie większą liczbę pęcherzyków Graafa, co wskazuje na znaczny wzrost ich płodności.
Z powodzeniem można ją stosować w leczeniu anemii, niepłodności, impotencji, oziębłości płciowej, osteomalacji, reumatyzmu, artretyzmu, zaburzeń wzrostu, gruźlicy, AIDS i osteoporozy.
O specyfice maki decyduje m.in. to, że niektóre związki wchodzące w jej skład, w wątrobie zamieniają się w hormony. Poza tym maca ma rewelacyjny skład. Posiada białka, węglowodany, witaminy A, B1, B6, B12, sód, potas, magnez, wapń, fosfor, żelazo, chrom, cynk, bor, jod, glin, krzem, bizmut, a także determinujące jej terapeutyczne działanie  alkaloidy, glikozydy, steroidy, saponiny, taniny, prostaglandyny, naturalne estrogeny, trójterpeny. Dosłownie wszystko!
Hamuje rozwój osteoporozy, a także pomaga organizmowi uzupełnić ubytki w tkance kostnej.
Dobre efekty przynosi także podawanie maki wyniszczonym chorym na AIDS. Maca zapobiega przyspieszonemu chudnięciu chorych i utracie masy mięśniowej. Dodaje pacjentom sił i powoduje, że zaczyna się proces stopniowego zdrowienia.
Maca robi coraz większą karierę jako środek do walki z niepłodnością. Kobietom, które straciły wszelką nadzieję na posiadanie potomstwa, maca - nieraz już po kilkutygodniowej, wcale niedrogiej kuracji - pomogła zajść w ciążę, a potem urodzić zdrowe dzieci!


Jeśli rośliną leczniczą jest drzewo, to najwięcej leczniczych substancji gromadzi się w jego korze. Jeśli natomiast rośliną taką jest krzak, składniki lecznicze magazynowane są przede wszystkim w korzeniu. Najbardziej uniwersalną postacią leku jest wywar. Zwykle pić go należy 3 razy dziennie po szklance. Stąd też indiańskimi lekarstwami są zwykle wywary z korzeni lub kory.

Jednak, aby bronić się przed chorobami, Ojciec Edmund zaznacza, żeby wzmacniać organizm odpowiednim odżywianiem. Składniki mineralne i witaminy stanowią bowiem materiał budulcowy tkanek.

Na podstawie książki


 Polecam również świetny film o Ojcu Szelidze i roślinach leczniczych


Znalazłam dwa sklepy z tymi ziołami, ale ich nie znam: TEN i TEN. Ale produkty dające gwarancję jakości, przebadane i z certyfikatem jakości peruwiańskiego Ministerstwa Zdrowia (zdrowia! nie takiego jak w Polsce!) są firmy AMC. Siedziba AMC (Centrum Medycyny Andyjskiej) w Londynie ma konsultantów mówiących po polsku, którzy zalecają kurację w zależności od choroby. Pracują tam, i doradzają, lekarze, którzy byli na wyjeździe w Peru kształcić się w fitoterapii andyjskiej, rozmawiali z wybitnymi lekarzami, znachorami (tak! tam znachorzy pracują też w szpitalach, współpracują z normalnymi lekarzami).

środa, 16 sierpnia 2017

5 prostych zabezpieczeń przed rakiem

Pozwalam sobie tutaj wkleić newsletter dr Ryszarda Grzebyka, jako, że zachęcił do dzielenia się nim ze znajomymi :) Od kilku miesięcy jestem w posiadaniu jego 4 książek Rak to nie wyrok. Jest to ogromne kompendium wiedzy! Zachęcam do zapoznania się z tym artykułem jak i z osobą dr Grzebyka.

 Obserwując krytycznie to, co się dzieje w medycynie akademickiej – w sposobie wykładania, podziale na specjalizacje, a szczególnie nastawieniu całego leczenia na szybkie zmniejszenie dolegliwości bez względu na efekty uboczne – trudno oprzeć się wrażeniu, że tu zdecydowanie chodzi o biznes, a nie o wyleczenie chorego człowieka.

Jeżeli ktoś w to nie wierzy, niech spojrzy na liczbę lekarzy corocznie opuszczających uczelnie medyczne i na kolejki w przychodniach (które powinny się zmniejszać w związku ze zwiększającą się liczba lekarzy) ; jeśli nadal nie skojarzy tych dwóch faktów, to nie wiem, czym jeszcze można mu otworzyć oczy.




Sformułowanie „walka z rakiem” jest zresztą idiotyzmem i świadczy o braku zrozumienia istoty terapii – nie należy bowiem walczyć, tylko trzeba wyeliminować przyczyny, dzięki którym nowotwór potrafi się rozwinąć, czyli trzeba działać przyczynowo. Chociaż medycyna konwencjonalna przypisuje sobie leczenie przyczynowe, to jedynie w niewielkim stopniu go dotyka.

Zasady podejścia przyczynowego mogą być proste i zrozumiałe dla każdego. Oto kilka pomocnych przykładów – przestrzeganie tych zaleceń w bardzo wysokim stopniu zapobiega nowotworom:

1. Zbalansować poziom omega-3 w stosunku do omega-6.

2. Wręcz unikać przetworzonych węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym.

3. Dbać o właściwy poziom mikroelementów.

4. Całkowicie wyeliminować substancje chemiczne ze swego otoczenia.

5. Unikać promieniowania elektromagnetycznego oraz geopatycznego i na bieżąco je

    eliminować.


Wyobraź sobie, że wdrożenie w życie tych 5 zasad praktycznie zabezpiecza cię przed nowotworami.

1. Idealnie jest spożywać kwasy omega-3 i omega-6 w stosunku około 1:1; w dzisiejszej diecie spożywamy natomiast od 20 do nawet 50 razy prozapalnego omega-6. Chronicznie utrzymujący się w organizmie stan zapalny spowodowany np. prozapalnym omega-6 jest wystarczającym powodem do powstania raka. Jeden z lekarzy brytyjskich badający przyczyny czerniaka mocno nagłaśnia powiązanie pomiędzy omega-6 i promieniami słonecznymi a tym nowotworem. Chodzi o to, że duża ilość tego kwasu w naszym organizmie wystawiona na działanie promieni słonecznych jełczeje, co w wielu przypadkach może doprowadzić do raka skóry. Oczywiście wszystkowiedzący „fachowcy” niszczą tego badacza, jak mogą, bo jasne jest, że zmniejsza im zyski z nieskutecznych terapii stosowanych przy czerniaku.




2. Istnieje sporo badań, które wykazały, że wysoko glikemiczna dieta znacząco podnosi ryzyko raka. Ta dieta zwiększa w organizmie poziom cukru, który jest głównym pokarmem komórek nowotworowych. Jednocześnie zwiększa to poziom insuliny, która dostarcza paliwo, czyli cukier, do komórek rakowych. Należy wiedzieć, że komórki rakowe mają od 6–10 razy więcej receptorów insuliny aniżeli zdrowe komórki. W 1931 roku Otto Warburg otrzymał Nagrodę Nobla, gdyż odkrył, że komórki rakowe mają całkowicie inny metabolizm energii aniżeli zdrowe. Każda komórka wymaga glukozy, ale komórki rakowe potrzebują 4–5 razy więcej niż zdrowe. Na dodatek komórki rakowe nie metabolizują tłuszczów, dlatego dieta wysokotłuszczowa, oczywiście chodzi o zdrowe tłuszcze, jest dietą wysoce antyrakową.





3. Mikroelementów potrzebujemy do naszego – ogólnie rzecz biorąc – metabolizmu, w tym do wytwarzania energii i bieżących napraw w organizmie. Podczas ciężkich chorób prawie zawsze występuje niedobór tych związków. Pamiętać też trzeba o słonecznej witaminie – zwłaszcza w lecie należy korzystać z opalania, oczywiście bez używania kremów przeciwsłonecznych, z których 4 na 10 przebadanych zawiera rakotwórczą substancję BPA.






4. Wydaje się, że skoro chemiczna substancja została dopuszczona do obrotu, musi być bezpieczna, jednak nic dalszego od prawdy. Badania wykonane przez EWG nie pozostawiają wątpliwości, że w naszym otoczeniu, czyli w chemii domowej, kosmetykach, farbach, meblach, żywności itd., mamy dosłownie tysiące substancji rakotwórczych. Dla swego dobra bez problemu możesz zmienić chemię domową i kosmetyki na środki w 100% naturalne i to już będzie wielki krok do przodu.




5. Nasz groźny, bo niewidoczny wróg niekorzystnie wpływa na napięcia potencjałów elektrycznych wewnątrz- i zewnątrzkomórkowych, przez co po cichu przyczynia się do zaburzonej pracy komórek. Wyłącz wszelkie Wi-Fi, odłóż telefon z kieszeni daleko na półkę, nie trzymaj laptopa na kolanach i chodź boso po ziemi, by tym prostym sposobem gleba wchłonęła z ciebie nadmiar chorobotwórczych dodatnich ładunków elektrycznych. Ustaw też inaczej swoje meble, jeżeli łóżko lub biurko znajdują się na skrzyżowaniu żył wodnych.




Wystarczy, że zastosujesz się do tych zaleceń, a ryzyko raka spada do kilku procent ☺

Ku lepszemu zdrowiu nas wszystkich.
Ryszard Grzebyk

P.S.
Zachęcam do dzielenia się powyższym artykułem i zapraszania znajomych. 

Nawłoć pospolita

Nawłoć jest powszechna w całej Europie, również w Polsce jest bardzo popularnym ziołem. 
Ziele nawłoci ma silne działanie moczopędne. Na przewód pokarmowy surowiec działa przeciwzapalnie, lekko ściągająco i przeciwbakteryjnie (obecność garbników), zmniejsza przepuszczalność ścian włosowych (obecność rutyny), ma właściwości odtruwające wskutek zdolności wiązania i unieczynniania endotoksyn i szkodliwych metabolitów oraz łatwego ich usuwania z organizmu. Jest więc skutecznym środkiem odtruwającym. 
Zastosowanie:
- w stanach zapalnych dróg moczowych, m.in. w zapaleniu kłębów nerkowych, miedniczek nerkowych, moczowodów, pęcherza moczowego, pomocniczo w kamicy moczowej, skazie moczanowej,
- w nieżycie żołądka i jelit,
- nadmiernej fermentacji,
- w drobnych krwawieniach z uszkodzonych naczyń włosowatych przewodu pokarmowego,
- jako środek ogólnie odtruwający w chorobie gośćcowej, dnie, niektórych dermatozach,
- zewnętrznie: w zakażeniu i zapaleniu, nawet wrzodziejącym jamy ustnej i gardła (płukanka), sromu (przemywania, okłady), pochwy (irygacje, tamponowanie), wysypki swędzące, obtarcia naskórka.
Surowiec jest składnikiem granulatu Urogran, a wyciąg - pasty Fitolizyna.

Źródło: Ziołolecznictwo, A. Ożarowski


Ma działanie diuretyczne, przeciwgruźlicze,  przeciwcukrzycowe. Działa przeciw artretyzmowi, astmie, dnie moczanowej, hemoroidom, wewnętrznym krwawieniom. Używana jest do leczenia ran, do płukania gardła w przypadku zapalenia, zwalcza infekcje, stany zapalne, obniża ciśnienie. Stosuje się ją do leczenia zapaleń dróg moczowych i zapobiegania tworzeniu się kamieni nerkowych, na uderzenia gorąca. Wstrzymuje wzrost candidy, działa przeciwrakowo, hamuje cytokiny występujące przy raku prostaty (PC3) i piersi (MDA35), skóry (C8161), płuc (H520). Działa uspokajająco.

Źródło: Rak to nie wyrok 1, R. Grzebyk



Nawłoć kanadyjska, późna i pospolita - różnice

czwartek, 8 czerwca 2017

Dr Flechas o jodzie na Wiośnie Zdrowia (1-2.04.2017 Katowice)

Moje notatki z Wiosny Zdrowia (1-2.04.2017 Katowice) na temat terapii jodem, o którym mówił dr Flechas.
Dr Jorge D. Flechas zajmuje się terapią jodem chorób tarczycy i piersi, hormonalną terapią zastępczą kobiet i mężczyzn oraz diagnostyką i leczeniem chorób serca takich jak: choroba wieńcowa, miażdżyca i nadciśnienie. Dr Flechas prowadzi wykłady m.in. na temat właściwości leczniczych boru, związków między niedoborem cynku a rakiem prostaty, potrzebie wdrażania nowych terapii chorób krążenia z wykorzystaniem tlenku azotu. Doktor Flechas studiował medycynę na Southern Missionary College w stanie Tennessee, gdzie w 1977 obronił doktorat z medycyny. W 1979 zdobył magisterium z Ochrony Zdrowia Publicznego na Uniwersytecie Loma Linda w Kalifornii.


  • niedobór jodu - osoby się nie pocą,
  • niedobór jodu w mięśniach to fibromialgia i bóle mięśni,
  • w piersiach występuje jod w formie jodu i jodku potasu,
  • w prostacie występuje tylko jodek 
  • dzieci potrzebują bardzo jodu do rozwoju mózgu i wydatku energetycznego,
  • estrogen blokuje przyswajanie jodu - stąd niedoczynność tarczycy popularniejsza jest u kobiet,
  • niedobór jodu odpowiedzialny jest za niedorozwój umysłowy,
  • kobieta w ciąży jeśli ma niedobór jodu to dziecko może mieć niedorozwój umysłowy, kretynizm,
  • wole  przekształcają się w raka tarczycy,
  • niedobór jodu - cysty w piersiach, większe piersi, rak, niepłodność (podawanie jodu może przywrócić płodność), rzadko występuje miesiączka, policystyczne jajniki (PCOS, który może przekształcić się w raka),
  • kobiety z PCOS mają większą tendencję do raka - często w wieku 49-55 rozwija się rak,
  • niedobór jodu zaburza produkcję kwasu żołądkowego - rak żołądka może być związany z niedoborem jodu,
  • jod reguluje niekontrolowany podział komórek rakowych - podanie jodu powoduje zastopowanie podziału,
  • osoby spożywające dużo jodu rzadziej chorują na raka,
  • dawniej jod stosowano na otwarte rany, żeby nie trzeba było ich zszywać (jod zabija komórki bliznowate, rana się nie zasklepi jeśli będzie podane za dużo jodu, dlatego przed zabiegiem chirurgicznym 1 tydz i 4 tyg po nie brać jodu, bo rany mogą się nie zagoić),
  • aby mózg rozwijał się prawidłowo potrzebny jest jod,
  • obecnie najniższy wskaźnik jodu jest w Wielkiej Brytanii,
  • brak jodu - kretynizm, hiperplazja,
  • jeśli kobiety zażywają jod w ciąży ich dzieci mają wyższy IQ (szczególnie zażywać w I i II trymestrze: 12,5 mg jodu dziennie w ciąży. W Japonii, gdzie są najinteligentniejsi ludzie, kobiety zażywają 13,8 mg jodu, w Korei 9 mg. A u nas formalne zalecenia to zaledwie 1500 mcg!),
  • u USA zaobserwowano związek z mniejszą ilością spożycia jodu a ADHD,
  • przyjmowanie jodu pomaga uniknąć i ew. zwalczyć raka piersi i jajników (szczególnie selen + jod),
  • w lawendzie jest środek, który zwalcza raka piersi, dlatego dr Flechas zaleca 4 x dziennie okłady z olejku lawendowego na piersi)
  • dzieci z autyzmem nie produkują oksytocyny, która odpowiedzialna jest za przytulanie,
  • niedobór oksytocyny: zimne dłonie i stopy, jasne uszy - odpowiada za mikrokrążenie,
  • czytać w myślach potrafią osoby, które mają dużo oksytocyny,
  • oksytocyna działa na kobiety jak viagra na mężczyzn :) (na mężczyzn też tak działa),
  • dawniej jod dodawano do produktów spożywczych np. mąki, a już od jakiegoś czasu jod zastąpiono bromem, który powoduje otępienie umysłowe.
Mam nadzieję, że w miarę czytelne są te moje notatki i zrozumiałe :) pewnie niektóre wiadomości szokują :)

wtorek, 25 kwietnia 2017

Łukasz Lubicki w Rzeszowie (marzec 2017)

Fragment wystąpienia Łukasza Lubickiego na seminarium w Rzeszowie. Postaci Łukasza Lubickiego bliżej przedstawiać nie będę, bo myślę, że jest doskonale znany ze swojej niezwykle szerokie wiedzy na temat ziół – jeśli mimo to ktoś o nim nie słyszał to odsyłam do obejrzenia kilku filmów z jego udziałem na YouTube – koniecznie trzeba to zobaczyć. Łukasz ma w głowie wiedzę o ponad 3000 rodzajach ziół i ich zastosowaniu w praktyce.
Fragment wystąpienia w Rzeszowie

  • o genetycznie zmodyfikowanej pszenicy
  • marzec to końcówka kopania berberysu (nasz polski, nie ozdobny), pozyskuje się z niego korę, korę korzenia, korzeń, potem można liście, tylko jak już puści pierwsze pączki to już go nie można pozyskiwać, dlatego, że już nie ma tam tyle berberyny, bajkaliny. Berberys jest bardzo cennym zielem, zabija mnóstwo pierwotniaków, także przy boreliozie ma to duże znaczenie; wybija chlamydię (wszystkie typy).
  • w marcu pozyskuje się też kłącze rdestu japońskiego. Jego kłącze to potęga, UE zakazała  go zachwalać, a jego moc jest potężna. (tutaj link do dr Różańskiego)
  • Terapia oczyszczania:
  1. Usunięcie plomb amalgamatowych - rtęć.
  2. Zmiana diety - uzależniona od schorzenia.
  3. Odciążenie organizmu od pasożytów - max. 3 razy.
  4. Oczyszczanie z odrobaczaniem.
  5. Uzasadowienie organizmu (alkalizacja sodą, odżywianie).
  6.  Detoksykacja organizmu (jelita, wątroba, organizm).
  7. Oczyszczanie wątroby i pęcherzyka żółciowego.
  8. Suplementacja uzależniona od syndromu choroby.
  9. Chelatacja metali ciężkich.
  •  dziurawiec to ziele słońca, który kiedyś piły nasze babcie, daje nam energię słońca, ma działanie przeciwpierwotniakowe, ma silne działanie antymutagenne na nasze DNA - przywraca nasze DNA do normy, 
  • mamy receptory na prawie każde ziele na świecie, które rośnie. Ciężko jest się zatruć zielem, ponieważ organizm zaraz zareaguje (nudności, wymioty), a np. w przypadku wypicia rtęci nie ma objawów.
  • rtęć w plombach i żarówkach energooszczędnych przyczynia się do wzrostu candidy w organizmie. W przypadku raka, należy bezwzględnie pozbyć się z organizmu rtęci.
  • najważniejszym pierwiastkiem przy chelatacji (np. z rtęci czy innych metali ciężkich) jest jod. Orzechówka zawiera naturalny jod, a jod nie jest lubiany przez pasożyty, dlatego nie są one w stanie wytrzymać orzechówki. Tak samo działa piołunówka - można je zrobić na miodzie. Bobrek ma dużo jodu. Glony z jodem ochładzają organizm. Płyn lugola pan Łukasz stosuje codziennie 10 kropli. Żeby jod się wchłoną i mógł wyprzeć rtęć trzeba przyjmować też selen, dlatego, że bez selenu jod się nie wchłonie. Najlepszym sposobem na sprawdzenie niedoboru jodu jest nacieranie ciała w najjaśniejszym miejscu lugolą lub jodyną, po szybkości wchłaniania widać czy jest niedobór. Nadmiaru jodu raczej nikt nie ma. 
  • nadczynność tarczycy to nie nadmiar jodu. To głownie dysfunkcja między jelitami, przysadką, podwzgórzem a nadnerczami. Trzeba uzupełnić cynk (przy niedoczynności -selen) oraz pierwiastek, który się bardzo ciężko wchłania i nie można go przedawkować (nie kumuluje się w organizmie - miedź. Jod+selen, osobno bierzemy miedź. 
  • miedź ma niesamowite znaczenie dla naszej kwi, serca (powstrzymuje pękanie tętniaków, a prawie każdy jakiegoś ma), dobrze działa na palpitacje, kołatanie serca w stanie spoczynku (np. przy Hashimoto czy innych schorzeniach). Miedź jest pomocna przy chelatacji rtęci. Jod+selen+cynk+miedź. Selen i cynk można wyeliminować poprzez jedzenie orzechów brazylijskich (4-5 dziennie), włoskich, laskowych.
  • orzechy ziemne i pistacjowe mają mnóstwo w sobie pleśni dlatego je solą, żeby nie było czuć. A pleśń jest jedną z największych trucizn dla naszego organizmu, największym czynnikiem rakotwórczym.
  • rtęć nie jest dobrze chelatować EDTA, ponieważ rtęć jest wnoszona do organizmu do jelit, a nie do nerek. Jeżeli pójdzie do nerek, a tam działa EDTA może je zatkać jeżeli będzie dużo rtęci.



  •  bolerioza - niedługo wszyscy będą ją mieli. Największym zagrożeniem obecnie są nie kleszcze a muchy końskie, drogi płciowe (borelioza się nimi przenosi), pasożyty, roztocza, meszki, a kleszcze są na końcu.
  • autyzm - chlelatacja wg Cutlera. a poprawiona przez Mirosława Sobolewskiego (niestety nigdzie nie mogę go znaleźć - jakby kto miał proszę podesłać, znalazłam tylko tyle: "mikstura Sobolewskiego-kapusta kiszona czosnek oliwa cytryna, zakwas buraczany i otręby z ryżu codziennie rano, ocet jabłkowy własnej roboty",
  • nasze DNA przywraca do normy: dziurawiec, marihuana, rdest japoński,
  • rdest japoński to cudowne ziele - przechodzi barierę krew-mózg, stosować go możemy przy boleriozie, przy nowotworach, kamicy pęcherzyka żółciowego, przy kamicy nerek, jako diuretyk, reguluje pracę serca, szczególnie przy uszkodzeniach, przy boreliozie, jest silniejszy niż resweratrol z winogron. Liście mają podobne działanie do kłącza tylko dużo słabsze. W lecie zbieramy liście, zimą zbieramy kłącza.
  • w Poznaniu jest podobno bardzo dobre centrum badania boreliozy, ich badania są na 90% pewne.

Motto: Zmieniajcie trawniki na zielniki, uprawiajcie chwasty :)

niedziela, 4 grudnia 2016

NAC (N-acetylocysteina)

NAC jest to syntetyczna forma aminokwasu cysteiny. Preparat używany również w leczeniu "konwencjonalnym" w przypadku załamania funkcji wątroby i prewencyjnie przed uszkodzeniem nerek przez płyn kontrastowy w badaniu rentgenem. Uważa się, że NAC skuteczniej podnosi glutation aniżeli suplementacja glutationu doustnie. Nie jest to bez znaczenia, jako, że w postaci tej cysteina nie jest neutralizowana przez kwas solny i pepsynę. ponadto uznana jako forma bezpieczna.


Ogromną terapeutyczną przydatność NAC "lekarze przyczynowcy" wykorzystują nieomal w każdym przypadku potencjalnego zatrucia, w tym również tarczycy, zwłaszcza wśród kobiet, które z powodu jej niedoczynności miały lub mają typowe schorzenia narządów rodnych, niepłodność lub poronienia.
Wskazania te mają głęboki sens, zważywszy na fakt bezpośredniego związku hormonów tarczycy z hormonami sterydowymi. Oznacza to, że "naładowane" środowiskowymi estrogenami (ksenoestrogeny) współczesne kobiety zbyt często wykazują się niedoczynnością tarczycy. Zjawisko to wynika z prostej formuły: estrogeny w górę, hormony tarczycy i progesteron w dół.

Ogólnie zalecane przez "lekarzy przyczynowców" dawki NAC:
Prewencyjnie - 600 mg/dzień, na krótko przed posiłkiem
Leczniczo - od 1200 do 3000 mg/dzień, jak wyżej.

Niektóre źródła podają, że dawka NAC powyżej 7000 mg/dzień może okazać się toksyczna. Z kolei zbyt duże dawki cysteiny mogą promować wzrost niebezpiecznej dla życia homocysteiny, jak również wywołać zmiany chorobowe w wątrobie oraz kamienie na nerkach. Pierwszymi objawami przedawkowania cysteiną są biegunki i mdłości. Cysteina w postaci D-cysteiny lub 5-metylocysteiny jest toksyczna.
Uwaga:
Ważne jest, aby pamiętać o potrzebie dokonywania krótkich (2- lub 3-dniowych) przerw w suplementacji leków, aby organizm się nie przyzwyczaił.

NAC w leczeniu PCOS (zespół policystycznych jajników)
W Szwecji podzielono kobiety, które zostały zdiagnozowane jako niepłodne z powodu policystycznych jajników - pierwsza grupa otrzymała NAC w ilości 1200 mg/dzień przez 5 dni wraz z 50 mg clomiphene citrate (lek stosowany powszechnie w celu wymuszenia owulacji); druga grupa zaś wyłącznie clomiphene w tej samej dawce co grupa pierwsza. Wyniku były następujące:
NAC udowodniła swoją efektywność w wymuszenia lub pomnożeniu cyklów owulacji u pacjentek z policystycznymi jajnikami.  Zdecydowanie też częściej rodzić dzieci mogły też te badane kobiety, któe w porównaniu do tych zażywających wyłącznie kwas foliowy dodały NAC.


Źródło:
Zdrowa kobieta to zdrowa rodzina, Jerzy Malsanky

----------------------------------------------------------------------------

 Aby nasz system detoksykacji działał na dobrym poziomie, musi być sprawny system glutationowy i metabolizm siarki, zwłaszcza jej forma zwana tiolem występująca w NAC i glutationie. Zmniejsza ona ilość wolnych rodników i ich toksyczność. 
- Badania potwierdzają, że stosowanie NAC wzmacnia synteze glutationu w wątrobie. Minimalizuje to różnego rodzaju zatrucia, np. w wyniku przedawkowania paracetamolu czy uszkodzeń wątroby. Podanie NAC nawet do 10 godzin po spożyciu czegoś szkodliwego nie pozwala na zbyt duże uszkodzenia wątroby. Oczywiście im wcześniej będzie podany tym mniejsze szkody.
- Oprócz wzmacniania funkcji glutationu NAC potrafi kompletnie odbudować aktywność komórek NK (ang. Natural Killer – naturalni zabójcy), które niszczą jakiegokolwiek agresora, i napełnia glutationem komórki T. Jego suplementacja zapobiega wycieńczeniu organizmu u chorych na raka. 
- Pomaga rozcieńczyć śluz występujący przy grypie i przeziębieniu, zapobiega zapaleniom zatok oraz innym poważniejszym stanom zapalnym.
- sprzyja hamowaniu postępów Alzherimera, 
- zabezpiecza serce, obniża poziom homocysteiny, będącej głównym powodem uszkodzeń mózgu, chorób i ataków serca,
- obniża poziom lipoprotein o około 70%,
- daje dobre wyniki w leczeniu demencji (2 x 500 mg dziennie),
- stosowany przez dłuższy czas eliminuje z organizmu metale ciężkie, takie jak ołów, rtęć, kadm,
- dobrze sobie radzi z pestycydami, herbicydami, tworzywami sztucznymi, benzenem i czterochlorkiem węgla,
- zabezpiecza przed toksycznym wpływem dymu papierosowego, smogiem, paracetamolem, rozpuszczalnikami, barwnikami, fenolami i azotanami,
- zabezpiecza wątrobę przed aldehydami, które są produktem rozkładowym alkoholu. 
- badania wykazały, że suplementacja NAC wstrzymała rozwój raka poprzez tłumienie jego mutacji, nie dopuszczając do łączenia się kancerogenów z DNA, co nie pozwalało na jego uszkodzenia.
- u nosicieli wirusa HIV NAC spowalnia spadek komórek CD4 i podnosi poziom glutationu do około 89%,
- podawanie NAC z witaminą E dzieciom leczonym na białaczkę radio- i chemioterapią zmniejszyło toksyczność tych metod, częstotliwość zapalenia wątroby i liczbę wykonywanych transfuzji krwi.
- skuteczne jest podanie NAC  (1200 mg dziennie) w leczeniu policystycznych jajników podając  je wraz z cytrynianem klomifenu (50 mg 2 x dziennie),
- stosowanie NAC może być świetnym sposobem na pozbycie się kamieni nerkowcyh, jednak nie działa tak samo efektywnie u wszystkich.

Zalecane jest dawkowanie N-acetylocysteiny w ilości od 500 do nawet 3000 mg dziennie. Jeżeli jej "przedawkujemy" zostaniemy poinformowani o tym przez biegunkę i mdłości. Stosując go przez dłuższy czas, należy suplementować również cynk, miedź oraz wit. C, gdyż NAC usuwa je z krwi.

N-acetylocysteina występuje naturalnie w jogurtach, czerwonej papryce, brokułach, soi, kiełkach pszenicy, drobiu, czosnku, żółtkach jaj.

Źródło:
Rak to nie wyrok, Ryszard Grzebyk
 
NAC do kupienia TUTAJ 

wtorek, 1 listopada 2016

Fakty o mammografii

Mammografia to badanie, które najszybciej kojarzy się z profilaktyką raka piersi. 
Przytoczę kilka interesujących i ważnych opinii dotyczących właśnie raka piersi, albowiem umieralność kobiet na tę chorobę sklasyfikowano na 2 miejscu po zawałach i wylewach krwi do mózgu (wg niektórych statystyk). 
W przedziale wiekowym od lat 15 do 54 rak piersi jest przyczyną największej liczby zgonów i to już od początku lat 90. ubiegłego wieku. Jako jedną z przyczyn dramatycznego wzrostu raka piersi u kobiet (a gruczołu prostaty u mężczyzn), podaje się m.in. konwencjonalne techniki diagnozowania... Do nich należy m.in. biopsja, polegająca na pobraniu tkanki i analizy jej wyłącznie w celu potwierdzenia luz zaprzeczenia patologicznych w niej zmian. Brak niezmiernie ważnej analizy toksykologicznej. Dlaczego ważnej?
Zdaniem lekarzy, którzy zajmują się leczeniem przyczyn (a nie objawów), z uwagi na powszechność akumulacji w tkance piersi (i gruczole prostaty) karcynogennych toksyn, analizie patologicznej powinien zawsze towarzyszyć test toksykologiczny, który ustali nie tylko przyczyny choroby, ale też ogólną kondycję zdrowia badanych.
Często w komórkach rakowych znajdowały się wysoko toksyczne i większe niż zazwyczaj substancje rakotwórcze, m.in. arszenik, pochodne chloru oraz wiele innych substancji toksycznych z pestycydami i DDT łącznie. 
Wypadałoby więc usunąć te toksyny, jednak lekarze "konwencjonalni" widzą tylko guza i on jest dla nich "celem".


Wracając do mammografu - jest to urządzenie skonstruowane w Ameryce w latach 70. ubiegłego wieku. Zadaniem jego jest prześwietlenie piersi "nieszkodliwą" wiązką promieni Roentgena w celu potwierdzenia lub zaprzeczenia obecności nowotworowego guza. Nie wszyscy jednak lekarze wierzą w jego medyczną przydatność.
  • Jednym z najbardziej zdecydowanych przeciwników mammografu jest m.in. dr Charles Simone, dla którego jest on urządzeniem szkodliwym dla zdrowia o mniejszej od tradycyjnej skuteczności diagnozowania. Jego zdaniem technika palpacyjna (badanie piersi palcami) jest o wiele bardziej przydatna.
  • Statystyczne obliczanie współczynnika przeżycia pacjentek z rakiem piersi następuje z chwilą pierwszego mammograficznego prześwietlenia. Fakt, że mammograf może doszukać się nowotworowego guza o rok wcześniej (wykryty guz zazwyczaj ma już od 10 do 12 lat), wcale nie świadczy o tym, że pacjentki po mammografii żyją dłużej od tych, które użyły metody palpacji.
  • "Wczesne rozpoznanie mammograficzne" nie odgrywa żadnej roli, jeśli po uwagę wzięte zostaną końcowe rezultaty leczenia. 
  • Im częściej poddajemy się mammografii tym gorzej. Spowodowane jest to akumulacją naświetlania jonizującego, przez co kolejne naświetlania wywołują proporcjonalnie poważniejsze szkody.
  • około 3/4 obecnych przypadków raka piersi jest spowodowane wcześniejszym naświetlaniem jonizującym, głównie ze stosowanych w medycynie. Naukowcy z amerykańskiego Centrum Naukowym Raka im. F. Hutchinsona potwierdzili dwukrotny wzrost przypadków raka piersi wśród kobiet, którym wykonano dwa lub więcej zdjęć mammografem w porównaniu z kobietami, którym nigdy ich nie robiono. Natomiast jedno tego rodzaju prześwietlenie powodowało wzrost zachorowań "tylko" o 60%!
  • jak twierdzi dr Simone: 80 do 90% wyników mammograficznych są fałszywe i wymagają dodatkowego prześwietlenia lub biopsji, dla potwierdzenia wyniku testu. Przekłada się to na nieodwracalny w skutkach stres emocjonalny
  • mammografia - kontynuuje dr Simone - podwyższa ryzyko zachorowania na raka piersi i zwiększa ryzyko rozprzestrzenienia oraz przerzutów w przypadku już istniejącego raka piersi.
  • prześwietlenie mammograficzne nie ma wpływu na późniejszą umieralność kobiet z powodu raka piersi.
  • Czy mammografia jest skutecznym narzędziem do wykrywania nowotworów? 
    W szwedzkim badaniu 60 000 kobiet, 70% wykrytych mammograficznie guzów nie było nowotworami. Te fałszywe alarmy nie tylko powodują finansowe i emocjonalne napięcia, mogą również prowadzić do wielu niepotrzebnych biopsji i inwazyjnych postępowań z odcięciem piersi włącznie.
  • komórki rakowe, które potencjalnie mogą się znajdować w zaciśniętych płytami mammografu piersiach, pod naporem ciśnienia na bardzo delikatną tkankę przemieszczane są z łatwością do węzłów chłonnych (układu limfatycznego), a stamtąd wraz z krwią rozprzestrzeniają się po całym organizmie (stąd potem przerzuty).
  • radiolodzy wiedzą, że badanie kobiecych piersi powinno odbywać się w sposób delikatny po to, by nie spowodować naruszenia lub przemieszczenia nowotworowego guza w przypadku jego obecności. Niestety, w praktyce wielu z nich stosuje zwiększony nacisk płyt w celu otrzymania większego zagęszczenia obserwowanej za zdjęciu tkanki.
  • 40% zdiagnozowanych guzów to tzw. "rak" DCIS (nieinwazyjny, nie stwarzający zagrożenia dla życia). Jest to niegroźny stan patologiczny w piersiach, wymagający jedynie drobnej korekty w diecie lub "kosmetycznego" zabiegu chirurga. Jednak dla "konwencji" wciąż pozostaje rakiem piersi. 
  • mówiąc o raku piersi, nie sposób pominąć faktu dramatycznego wzrostu zachorowań na tę chorobę z powodu zażywania przeciwciążowych tabletek (antykoncepcji). Niektóre źródła podają aż 60ktortny wzrost takiego ryzyka!
  • dramatyczny wzrost zachorowań i zgonów z powodu raka piersi można bezpośrednio skojarzyć m.in. ze wzrostem tzw, badań przesiewowych, gdzie kobiety najczęściej poddawane są jednorazowo aż czterem prześwietleniom mammograficznym. Tę formę "prewencji" fundują polskim kobietom nieświadomi lekarze i amazonki. 
  • mastektomia nie przedłuża życia kobietom z rakiem piersi. Mastektomia nie jest żadnym lepszym wyborem w prewencji nowotworów raka, czy ochronie życia. 40% kobiet ze zdiagnozowanym rakiem piersi przechodzi niepotrzebny zabieg mastektomii. - amerykańska organizacja zajmująca się problemami współczesnych kobiet.
Czy mammograf wprowadzony do użytku cztery dekady temu obniżył umieralność kobiet z powodu raka piersi?

Źródło: "Od lekarza do grabarza", Jerzy Maslanky

 
:)

W badaniu palpacyjnym należy sprawdzać piersi i miejsca pod pachami, zwracając uwagę na zgrubienia, twarde miejsca, opuchlizny, kolor naskórka, symetrię prawej i lewej strony. Gdy coś znajdziesz nigdy nie panikuj, gdyż stres może tylko przyspieszyć rozwój raka. Wypij ziółka uspokajające i oczyszczające oraz zastosuj zmianę stylu życia, i spokojnie, bez paniki obserwuj, co się dzieje. Oczywiście konsultacja o lekarza nie zaszkodzi, ale nie decyduj się zbyt pochopnie na proponowane przez niego  terapie, takie jak operacja, chemia czy radiacja. Najpierw sprawdź czy nie ma możliwości wyleczenia  zdrowszymi metodami.
Lekarz w 99 przypadkach na 100 kieruje kobietę na leczenie onkologiczne, chociaż jest to często zupełnie niepotrzebne. Guzek też może być zwykłym zwapnieniem, niewymagającym leczenia. 
Po takim leczeniu statystyki znowu idą w górę, świadcząc o tym, jak skuteczne są terapie konwencjonalne. Pomimo tych "chwytów" skuteczność chemioterapii pozostaje na poziomie 2,5%! Niewielu ludzi rozumie ten mechanizm, więc też nie ma co się dziwić, że mammografia zdobywa coraz większą popularność, tak jak i różne terapie medyczne. Szkoda, że ta popularność wynika głównie ze sprytnie ukierunkowanej propagandzie.

Źródło: "Rak to nie wyrok cz.2" , Ryszard Grzebyk


Polecam film dr Jaśkowskiego o mammografii (od  20:50 min) oraz artykuł o mammografii także dr Jaśkowskiego.

wtorek, 20 września 2016

Błonnik - dlaczego jest nam potrzebny

Przez ostatnie setki lat zaszły zmiany w sposobie odżywiania się ludzi. Jakieś 200 tys. lat temu człowiek zaczął jeść produkty gotowane i do nich organizm miał już czas się przyzwyczaić. Ale niewiele więcej jak 100 lat temu postęp techniczny pozwolił na coraz dokładniejsze oczyszczanie produktów spożywczych, a w śród nich mąki, cukru, soli. Zastąpienie kamieni młyńskich przez metalowe powierzchnie ], ogromne przyspieszenia tak w wyrobie mąki jak i wypiekaniu pieczywa, zmieniły zupełnie produkt, który nasi przodkowie nazywali chlebem. A przede wszystkim wskutek tych udoskonaleń usunięto z mąki otręby. Podobnie stało się z cukrem i solą. Nasza dzisiejsza sól to niemal czysty NaCl (chlorek sodu), plus ew. antyzbrylacz (!), podczas gdy w kopalnianej i morskiej znajduje się mnóstwo makro- i mikroelementów.
Postępując tak z mąką pozbawia się ją błonnika. Nie dostarcza on żadnych istotnych dla organizmu składników, ani kalorii, ani związków odżywczych, więc uznano go za bezużyteczny...
Ale człowiek jeszcze się nie przystosował do tak oczyszczonego pożywienia, nadal potrzebuje tego "niepotrzebnego" błonnika. Gdy go brak cierpi na zaparcia i rozmaite dolegliwości, np. owrzodzenie przewodu pokarmowego, choroby uzębienia, otyłość, a w dalszej konsekwencji nawet i nowotwory (szczególnie jelita grubego).

Już Hipokrates 400 lat p.n.e polecał otręby jako środek rozwalniający.


Ale tylko "ucywilizowane" kraje cierpią na te dolegliwości. Jak się okazało - w Afryce niezwykle rzadko występuje zapalenie wyrostka robaczkowego, uchyłki jelit, wrzody żołądka, polipy, hemoroidy. To są wszystko choroby krajów uprzemysłowionych, gdzie pokarm został oczyszczony z najwartościowszych składników.

Lata temu dr Walker prowadził badania w Afryce, badając wolontariuszy w więzieniu. Zauważył, że czarni wydalają co najmniej 2 razy dziennie, i że stolec ich jest przeciętnie 3 razy obfitszy niż u białych. Gdy podał badanym koloryzujące pigułki, czarni wydalali je po 9 godzinach, podczas gdy biali potrzebowali na to 27 godzin!
Czarni otrzymywali swoje tradycyjne jedzenie, bogate w celulozę. Biali - swój biały chleb i żywność pozbawioną niemal błonnika. Wśród czarnych operacje wyrostka należały do niesłychanej rzedkości. Wśród białych - były częste. Podobnie z zaparciami. Czarni ich nie znali wcale.
Badania stwierdziły, że Afrykanie jadają dziennie ok. 27 g błonnika, z tego ok. 15,5 g pochodzi z ziarna zbóż, 6 g z warzyw i ziemniaków, a 5,5 g ze świeżych owoców. W zachodniej Europie nie dostarcza się organizmowi więcej niż 6,4 g błonnika dziennie. I Afrykanie mając taki balast w kiszkach, wydalają łatwo, bez kłopotów i nic lub prawie nic nie zalega im w jelitach. Europejczycy - przeciwnie - mają trudności z wydalaniem, z pełnym opróżnianiem jelit, aż wreszcie dochodzi do zapalenia wyrostka, do hemoroidów, a nieraz kończy się rakiem.
Powolny proces wydalania, przy niedoborze błonnika, daje więcej czasu złym bakteriom jelitowym na nadmierne rozmnażanie się, a ta ich koncentracja w kiszkach pociąga za sobą automatycznie powstawanie kancerogennych warunków. Guzy i raki odbytu są częste, bo kał zalega najdłużej w dolnych partiach kiszki stolcowej.
Jadanie żywności bogatej w błonnik nie jest żadną nowością, ale powrotem do tego, do czego nasz organizm przyzwyczajony był przez całe tysiąclecia.

Należy jadać warzywa i owoce surowe, jedząc je, trzeba długo żuć, pieczywo zamienić na pełnoziarniste i najlepiej na zakwasie, który "radzi sobie" w kwasem fitynowym zawartym w zbożach (najważniejszy problem w przypadku otrębów to zawartość w nich kwasu fitynowego, który utrudnia wchłanianie wapnia, żelaza, cynku).


Źródło: Kuchnia i medycyna. J. Aleksandrowicz, I. Gumowska

wtorek, 6 września 2016

Rakotwórcze związki azotowe

Jednym z czynników rakotwórczych są pewne związku azotowe. Do nich należy np. "niewinna" saletra, dodawana do szynki i innych  wędlin i ryb. Saletrowanie, czyli peklowanie przy pomocy azotanów (saletra), stosuje się co najmniej od tysiąca lat. Ale obecnie w wielu krajach jest ono zakazane. Używa się natomiast związków azotynowych, zwykle w połączeniu z kwasem askorbinowym. Peklowanie azotynami jest nowocześniejsze i daje lepsze rezultaty niż saletrowanie. Są to jedyne środki, które pozwalają na osiągnięcie wszystkich  cech i właściwości wymaganych od peklowanych wędlin.
 Ale zarówno azotany jak i azotyny są zasadniczymi składnikami przy powstawaniu rakotwórczych nitrozoamin. Nitrozoaminy są szczególnie groźne w obecności aflatoksyn i innych mykotoksyn (produkty przemiany materii różnych grzybów), zwłaszcza przy niedoborze pewnych witamin działających antagonistycznie. Są to witaminy C i E, wspaniale "blokujące", a więc przeszkadzające tworzeniu się tych podejrzanych związków. Niestety, otrzymujemy ich zbyt mało jak na profilaktyczne potrzeby. Warto też wiedzieć, że niekiedy flora bakteryjna przewodu pokarmowego jest producentem nitrozoamin, szczególnie przy niedoborze kwasu solnego.
Azotany i azotyny mogą też znajdować się w pożywieniu pochodzenia roślinnego tam, gdzie użyto nadmiernych ilości nawozów azotowych. Rośliny mogą wówczas te związki pobierać z gleby bez umiaru. Różne rośliny gromadzą różne ilości tych związków, zależnie od gatunku i wieku. Np. młode roślinki zawierają ich więcej niż rośliny dojrzałe.


Azotany dla dorosłych, zdrowych ludzi nie są groźne. Są mało toksyczne, gdyż po wchłonięciu zostają wydalone wraz z moczem. Mogą być jednak szkodliwe wtedy, gdy ulegną przemianie w toksyczne azotyny. A dzieje się tak wówczas, gdy ktoś choruje na niedokrwistość lub na częste nieżyty żołądkowo-jelitowe i to właśnie po spożyciu pokarmu bogatego w azotany. Dolegliwości te najczęściej spotyka się u niemowląt i osób starszych.
Dlatego niemowlętom powinno się podawać soczki warzywne czy owocowe tylko z upraw nienawożonych.
Szkodliwe działanie azotynów wiąże się przede wszystkim z ich powinowactwem do barwnika krwi (hemu) i tworzeniem methemoglobiny, która nie potrafi przenosić tlenu. Hemoglobina jest niejako sparaliżowana, jakby zaczadzona, następuje więc niedotlenienie organizmu. A zatrucie można zaobserwować, gdy dookoła ust powstaje brunatnosine przebarwinienie skóry, stopniowo przenoszące się na całe ciało. Inne objawy to: wymioty, przyspieszony oddech itp. U dorosłych i młodzieży nieraz pojawia się niedokrwistość.
Powtórzmy jeszcze raz: witaminy C i E mogą w takich przypadkach pomóc i działać profilaktycznie.

J. Aleksandrowicz "Kuchnia i medycyna"


Troszkę teorii:

Saletra to chemicznie sól, azotan. Są cztery rodzaje saletry, ale do mięsa używamy dwóch:

Saletra sodowa - azotan sodu - E-251

Saletra potasowa - azotan potasu - E-252

Obie saletry są niezdrowe i ograniczone przepisami do konkretnych dawek na gram mięsa.
Po co się je daje?
To proste. Chociaż absurdalne. By mięso ładnie wyglądało!
Bez saletry mięcho robi się sino-bure. Dzięki saletrze jest różowawe, wygląda świeżutko i pięknie.
Jeśli więc kupujecie wędlinę, która jest wyjątkowo pięknie różowa, możecie być pewni, że saletry tam nie żałowano.

Drugi ciekawy składnik jaki znajdujemy w związku z peklowaniem to sól peklowa. Na opakowaniu może nie być ani słowa "saletra", ani "azotan sodu", za to może tam widnieć napis: "sól peklowa".

Sól peklowa (peklosól) to mieszanka soli kuchennej (NaCl) i saletry, albo... nitrytu.

Nitryt to azotyn sodu - E-250. Związek chemiczny z zasady toksyczny, trujący. Nie używany poza produkcją wędlin i mięs. W produktach tego typu może go być nie więcej niż 0,02% całości gotowej masy. Czy ta dawka jest całkiem bezpieczna? Śmiem wątpić. Badań przez 50 lat na zjadaczach nitrytu nikt jeszcze nie zrobił. Jedno jest pewne: nitryt jest dużo bardziej niebezpieczny niż saletra. Stąd też dużo ostrzejsze normy. Aczkolwiek najczęściej spotykana gotowa peklosól zawiera właśnie nitryt z solą kuchenną.

Ww. składniki działają konserwująco na mięso, odciągają z niego wodę, zabezpieczają przed namnażaniem bakterii. Dodatkowo "poprawiają" smak i zapach, ale głównie jednak... wygląd.

Źródło: http://naszezyciebezchemii.blogspot.com/2014/06/133-wedzonki.html

wtorek, 30 sierpnia 2016

DHEA na: chorobę wieńcową, stan zapalny, poprawienie nastroju, zdrowe serce, starzenie się

  DHEA jest słabym steroidem wydzielanym z nadnercza. Jest to najbardziej obficie występujący hormon steroidowy w organizmie człowieka. Jego niski poziom łączy się z procesami starzenia i utratą zdrowia. Jego poziom jest niski u prawie każdej osoby cierpiącej na osłabienie funkcji umysłowych, związane z zaawansowanym wiekiem. Odkryto, że niski poziom DHEA wiąże się z zaburzeniami układu odpornościowego, stanami zapalnymi, zwiększonym ryzykiem zachorowania na pewne rodzaje raka, z częściej występującymi chorobami serca u mężczyzn i osteoporozą. Wykazano, że DHEA jest też łagodnym środkiem poprawiającym nastrój. Odgrywa również cenną rolę jako element antyutleniającego układu obronnego ciała.


Dehydroepiandrosteron (DHEA) to hormon, który wydzielany jest przez nadnercza. Jest on aktywny praktycznie w każdej komórce ciała. Gdy starzejemy się, poziom DHEA we krwi z reguły obniża się; wykazano, że fakt ten ma zgubne konsekwencje dla zdrowia serca. Wg badania opublikowanego w "American Journal of Epidemiology" w 2011 r., niski poziom DHEA łączy się z wyższą zachorowalnością na serce u mężczyzn w średnim wieku. Przebadano 1709 mężczyzn w wieku od 40 do 70 lat. Wyniki wykazały, że większe prawdopodobieństwo rozwinięcia się choroby wieńcowej mieli mężczyźni z niskim poziomem DHEA. Wynik ten był niezależny od innych czynników ryzyka, takich jak wiek, otyłość, cukrzyca, nadciśnienie, palenie, lipidy w surowicy, spożycie alkoholu i aktywność fizyczna.
Warto, aby każda osoba powyżej 45 roku życia zbadała wartość DHEA we krwi (koszt ok. 30-35 zł), a potem uzupełniała go do poziomu 30-latka. Zalecana dzienna dawka to 25 do 100 mg. Przed tą kuracją mężczyźni powinni przebadać prostatę, a potem wraz z DHEA przyjmować preparat z palmy sabałowej, gdyż teoretycznie DHEA może mieć związek z powiększaniem się prostaty.


DHEA poza silnymi właściwościami przeciw starzeniu się, ma też znaczące właściwości antyalergiczne. Aby zmniejszyć objawy alergii można brać go od 25 do 100 mg. Zanim jednak doda się ten środek do swoich codziennych suplementów, należy zbadać jego poziom (30-35 zł).

Wykazano, że przyjmowanie 50 do 100 mg dziennie DHEA spowodowało zmniejszenie bólu oraz zwiększenie energii u pacjentów z fibromialgią

 Podsumowując: DHEA chroni serce, pobudza układ odpornościowy, przywraca żywotność seksualną, poprawia nastrój, ma pozytywny wpływ na wygląd ciała, a przede wszystkim  przywraca "energię do życia".



"Żywność  lekarstwem", dr n. med. Dharma Singh Khalsa


Jak wykazało wiele badań klinicznych - hormon DHEA jest wręcz niezastąpiony w przypadku leczenia jakichkolwiek depresji. Tak jak kortyzol działa pobudzająco, a jego podwyższony poziom obniża poziom antystresowego DHEA, tak zwiększając poziom DHEA, zmniejszamy poziom kortyzolu, a tym samym zmniejszamy stres i napięcie.

Najlepszy jest DHEA do stosowania podjęzykowo.

Źródło: Ryszard Grzebyk "Rak to nie wyrok"


Z kolei podwyższony DHEA to np. potencjalnie osteoporoza, miażdżyca lub nadciśnienie czy rak narządów rodnych. To dlatego, że z łatwością zamienia się w promujący wzrost komórek nowotworowych estradiol. A tych kobieta produkuje dziennie 10 tys. i DHEA w nadmiarze jest niepożądany.

Źródło: Jerzy Maslanky "Zdrowa kobieta to zdrowa rodzina"

Maksimum tej substancji obserwuje się w wieku 25 lat, to w wieku 70 lat pozostaje go zaledwie 5%. Podczas medytacji poziom DHEA podwyższa się  do 40 % i wyżej, a każdy rok poświęcony na tego rodzaju zajęcia obniża wiek biologiczny człowieka o jeden rok.

 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...